j.kop@chrome.pl


Kicz

Wpis na 0. poziomie, wysłany 30 maja 2011 o 15:24:22

Minąłem dziewczynę w wysokich glanach i podkolanówkach, chociaż było strasznie ciepło. Poza tym miała bardzo krótką spódniczkę, obrożę, pieszczochy i inne ciekawe rzeczy. Wtedy zrozumiałem, że uwielbiam kicz.

Lubię denne dialogi w filmach. Podobają mi się zbroje, które zasłaniają ramiona i kolana, a zostawiają goły brzuch i głowę. W dodatku świecą się. Na złoto. Faceci mają w rękach dwumetrowe miecze, a kobiety są zawsze piękne. Lubię fabuły godne horrorów klasy Z, które prowadzą główną bohaterkę do łóżka z kimkolwiek. Lubię, kiedy wojownik jednym ruchem dekapituje siedemnastu przeciwników. A oni potem wstają i walczą dalej, bo są nieumarli. I znowu dają się powalić. Lubię duże wybuchy, niemożliwe manewry samochodem i niesamowicie poważne ostatnie słowa tuż przed zastrzeleniem tego złego. Nawet, kiedy ten zły wyjawił wcześniej swój morderczy plan.

Przecież to jest piękne!

Pod warunkiem, że twórca jest w pełni świadom tego, co robi. W przeciwnym wypadku jest raczej żałosne.

2 komentarze | Miniblog |

IMHO

Wpis na 0. poziomie, wysłany 13 maja 2011 o 00:00:25

Filozofia nie jest nauką, ani narzędziem pomocniczym nauki. Nie jest też rozważaniami o bycie (kto wymyślił przerzucenie definicji z ontologii? nie ogarniam). Jeżeli włączymy do niej pozytywizm, scjentyzm i sceptyzym (a nie widzę powodu, żeby nie włączac), trudno ją też nazwac określonym światopoglądem.

Myślę raczej, że jest najogólniejszą dyscypliną wszelkiego poznania i wszelkich twierdzeń, a do jej zakresu możemy włączyc zarówno naukę (każdą), jak sztukę i religię.

Nie sądzę też, żeby rozwiązywała w precyzyjny i jednoznaczny sposób problemy, które stawia (przynajmniej większosc). To, że wydała na świat parę docenianych dzieci (jak chocby ekonomia, logika czy astronomia) jest raczej zasługą poszczególnych bardziej precyzyjnych nauk niż samej filozofii. Ale bez niej te poszczególne nauki zapewne nigdy by nie powstały.

W tym właśnie widzę zadanie filozofa w czasach, w których żaden człowiek nie może posiąsc całej dostępnej wiedzy - w stwarzaniu problemów. Minęły już czasy, w których chodziło o to, aby miec odpowiedź na wszystkie pytania. Teraz od tego są specjaliści. Ale - aby rozwój się dokonywał - ciągle potrzebne są nowe zagadnienia, które należy rozwiązac. Ktoś musi zadac odpowiednie pytanie.

Jakie właściwie pytanie należy zadac, jeżeli nie chcemy kłócic się z koleżanką albo jeżeli jest naprawdę krucho z kasą? Rozwiązanie się znajdzie, ale od tego trzeba zacząc - od uświadomienia sobie i sprecyzowania problemu.

W kwestii religii: jak pogodzic dogmaty wolnej woli i wszechwiedzy bożej albo czy na istnienie Boga potrzeba dowodów empirycznych, skoro nie ma takich na istnienie trójkąta czy liczby?

W kwestii sztuki: czy w ogóle możliwe jest dzisiaj wymyślenie jakiegoś oryginalnego motywu i czy fantastyka jest bardziej fantastyczna od historii, które mogłyby się wydarzyc, ale się nie wydarzyły?

W kwestii nauki (której w swoim krótkim życiu nie poznałem zbyt wiele, więc proszę o wyrozumiałosc): jeżeli światem kwantów rzeczywiście rządzi przypadek, to czy wynika z tego, że nasze życie nie jest mechanicznie zdeterminowane i czy współczesne metody psychoterapii rzeczywiście są takie skuteczne?

Taka jest moja opinia. Filozofia nie przestała byc potrzebna. Na przestrzeni wieków zmieniało się jej zadanie, ale nigdy nie zniknęła i nie sądzę, żeby miało się to stac właśnie dzisiaj. Nawet jeżeli ktoś, kto kocha mądrosc, dorzuci do calości posiadanej przez ludzkosc wiedzy jeden irracjonalny problem, może się okazac, że trzy pokolenia późnej będzie się mówic o nim jako o prekursorze epoki. Twierdzenie, że jesteśmy już blisko granic poznania i nic naprawdę nowego już się nie pojawi, świadczy o megalomanii.

Dziękuję, dobranoc.

Dodaj komentarz | Miniblog |